niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 1

 Jak co rano, obudził mnie dźwięk budzika. Wyłączyłam go i niechętnie wstałam z łóżka. Szybko pożałowałam tego że opuściłam ciepłą pościel. Zimowe powietrze, które wpadało przez uchylone okno, otuliło mnie całą. Trzeba się nauczyć- albo zamykać okno na noc, albo zakładać cieplejszą piżamę. Zapragnęłam wrócić z powrotem do łóżka, ale musiałam iść do pracy. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ubrania. Poszłam do łazienki i zaczęłam szykować się do wyjścia. Ubrałam się, włosy luzem spuściłam i lekko się wymalowałam. Potem poszłam do kuchni, a tam zjadłam płatki. Kiedy skończyłam złapałam za torebkę i wyszłam z mieszkania. Zakluczyłam je i zaczęłam sunąć ośnieżonymi chodnikami w stronę kawiarni, w której pracowałam jako kelnerka.

 Usłyszałam dźwięk dzwoneczków przymocowanych nad drzwiami wejściowymi. Poczułam jak mój czarny fartuszek z małym emblematem kawiarni powiewa na powietrzu które zostało wpuszczone do pomieszczenia. Złapałam za notes i ołówek i z wymuszonym uśmiechem udałam się do stolika przy którym usiadł właśnie nowy klient.
-Dzień dobry, mogę przyjąć zamówienie?- zapytałam chłopaka o ciemniejszej karnacji i czarnych włosach, przy których na pewno majstrował więcej niż 10 minut. Jasno brązowe tęczówki wychyliły się znad karty menu.
-Poproszę numer 10- powiedział i podał mi jadłospis.

Po dziesięciu minutach zajadał się naleśnikami ze słodkim syropem. Popatrzyłam na zegarek. Zostało mi pół godziny pracy. Postanowiłam pochodzić sobie po kuchni.
 Kiedy spacerowałam obok stanowiska głównego kucharza, zaczepiła mnie moja szefowa.
-Rosalie, nie powinnaś być teraz przy barze i czekać na zamówienia?- zapytała mnie.
-Ja...-spuściłam głowę.- Tak, powinnam. To już się nie powtórzy.- wymamrotałam.
-Nic nie szkodzi.- odpowiedziała i uważnie mi się przyjrzała.- Dziecko drogie, czy ty nie jesteś chora? Blado wyglądasz.-przyłożyła mi dłoń do czoła.- Matko Boska, jesteś rozpalona.- w prawdzie, nie czułam się dzisiaj najlepiej, ale nie sądziłam że będę miała gorączkę.- Wracaj do domu i daje Ci wolne do...-popatrzyła na kalendarz. Ja zrobiłam to samo. 10 Grudnia...- Wróć tutaj dopiero po Świętach.
-Eee...Dobrze. Do widzenia i Wesołych Świąt.- powiedziałam i wyszłam z kuchni.
Zabrałam swoje rzeczy z pomieszczenia dla personelu i wyszłam z kawiarni. Trochę zdziwiło mnie zachowanie mojej szefowej. Nie czułam się znowu, aż tak źle. Najwyraźniej chciała być miła.

 W domu przebrałam się w dresy i za dużą bluzę po czym zaparzyłam sobie herbatę i rozłożyłam na kanapie w salonie. Przykryłam się kocem i włączyłam telewizor. Zaczęłam oglądać powtórki GLEE. Kiedy bohaterowie zaczynali śpiewać piosenkę, mój telefon zaczął dzwonić. Popatrzyłam na wyświetlacz, a tam zobaczyłam zdjęcie najmilszego chłopaka na świecie. Przeciągnęłam zieloną słuchawkę.
-Cześć Louis.- przywitałam się z nim. Znam go od wczesnego dzieciństwa. Moi rodzice przyjaźnili się z jego. Nasze kontakty pogorszyły się od kiedy skończył się X-Factor. Pamiętam, jak zachęcałam go żeby poszedł na casting. Wiedziałam że się dostanie, ale na pewno nie przewidywałam że najpierw go odrzucą, a potem połączą w boysband. Kiedy ich kariera zaczęła przybierać tępa, tylko czasami zadzwonił, w przerwach między trasami koncertowymi i rozmawiał ze mną dosłownie chwilę.
-Hej Śliczna, co tam słychać?- zapytał. Jego głos w ogóle się nie zmienił.
-Nawet dobrze. Mam wolne do Świąt włącznie, bo moja szefowa stwierdziła że jestem chora. A u Ciebie?
-Też fajnie. My też mamy wolne.- powiedział.-Nie że się narzucam czy coś ale co ty na to żebym do Ciebie wpadł?- zapytał.
-Hmm...-rozejrzałam się po salonie. Był w miarę ogarnięty.- Jasne. To widzimy się za...?
-Za pół godziny będę.- powiedział i rozłączył się.

2 komentarze:

  1. No zapowiada się bardzo ciekawie. Dobrze piszesz i nie robisz błędów a to świetnie bo mnie to bardzo denerwuje. Powiadom mnie o kolejnym rozdziale ;) searching--for--myself.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział . Wpadniesz? harry-love.blog.pl

    OdpowiedzUsuń